ÖVERSÄTTNINGAR

Harry Martinson

Korona wierzby
Ten kto widział wielką wierzbę brzmiącą i kwitnącą
spotkał się z podniosłością wiosennego słońca i korony drzewa.
Często bywa, że ludzie zwlekają chwilę
i słuchają chóru wierzbowych pszczół,
które śpiewają z jej złocisto puchatej korony.
Wielu, co widzieli ten widok idzie do domu,
szczęśliwi jakby zbawieni.
Nadal błogosławieni godzinami później
rozmawiają tylko o cudzie korony wierzby.

Olchy
W deszczowe tygodnie wiosny
olchy kąpią się spokojnie
wokół potoku.
Ustawiają się w strumieniu wody i ocieniają go
poważnymi marzeniami.
Olcha oczekuje wiosny takiej jaka przychodzi,
zwleka, ustaje w ostrym wietrze.
W błękitnym blasku gałęzi raz po raz czuć wiosnę
podobną do dymu z ukrytego skisłego ognia.
Z pomarszczonym pniem olcha ciągle czeka,
aż powoli zazieleni się nad potokiem
i zjawi się pierwszy blask kaczeńców.
Wtedy poważna mina olchy z wolna wślizguje się
w powagę letniej olchy.

* * *
Kępa przyciąga słońce
i uwalnia cicho i powoli
zmarzlinę z wnętrza ziemi.
Z wiosennym westchnieniem przetrzymanym ciepłem zachęca się
sama by rosnąć.
Pobliskie przebiśniegi trzymają się mocno, kurczą się
wyraźnie na wiosennym wietrze.
Kapanie z dachu zaczyna wybijać takt o beczkę.

* * *
Światło pada na wyblakłe kępy,
trafia na życie w korzeniach,
łaskocze poczwarkę, wywołuje owady
z zimowego snu do wiosny i poranka.
Pora przygotować się do porannych ćwiczeń,
napiąć czułki,
ogrzać swój instynkt,
znaleźć właściwe znaki swego bytu,
związać to co było z tym co będzie.
Teraz skoro świt powróciła biegłość.
Teraz jest ciepło, teraz jest czas.
Przezroczyste skrzydełko układa się delikatnie
i wydany rozbudzonym instynktom
o brzasku owad unosi się do słońca.
——————————————————————————-
Harry Martinson, “Gungflyer”, Tuvor (”Mokradła”, “Kępy”; 1973)
Dikter 1953-1973. Albert Bonniers Förlag, 1998.
Tłumaczenie: Barbara Kobos Kaminska 2005